Aktualności

Ewa Paszkowska - Demidowska o Metodzie jako drodze do własnej tożsamości

Ruch jako narzędzie wglądu w siebie jest podstawą do rozwoju wszelkich nauk o człowieku. Od filozofii i kognitywistyki, aż po medycynę, psychologię i rehabilitację. To oczywiście na dzień dzisiejszy utopia. Ale jeśli chcemy żeby te dziedziny nauki spełniały funkcje, do których zostały powołane, to innego kierunku rozwoju nie ma. Inaczej będą coraz bardziej dalekie od przedmiotu poznania. Sami dla siebie, przez alienację procesów myślowych stajemy się coraz bardziej bezcieleśni i przezroczyści. Rozpoznajemy się i utożsamiamy bardziej z naszymi opakowaniami - czyli ubraniami, samochodami, ogrodami i domami. Tak samo, jak stajemy się wyalienowanymi procesami myślowymi - naszymi poglądami na temat kim jesteśmy. Czyli moje wyobrażenie o tym kim jestem, staje się prawdziwsze dla mojego mózgu, ode mnie samej. Abstrakt myślowy wyalienowany od ciała.  W tym znaczeniu, lekcje świadomości siebie poprzez ruch stają się nie tylko punktem wyjścia do wszelkich dalszych badań. Stają się także powrotem do pierwszego domu. Ratunkiem dla nas przed dalszym zagubieniem. Przed staniem się pokoleniem zagubionych w sobie.  Pamiętam jeden ze swoich warsztatów w Kijowie, kiedy uczestniczący w nim lekarz chirurg - ortopeda dziecięcy, w trakcie wykonywania ruchu ze zdziwieniem powiedział "więc to tak działa!", a potem dodał - "dlaczego tak nie uczono nas anatomii?".